Dom > Aktualności > Branżowe > Czy Stany Zjednoczone zamierza.....
gorące produkty
New Products
Certyfikaty
DFSGS
Kontakt z nami
Kontakt: Departament sprzedaży: Tel: 0086-755-8329 8635 Faks: 0086-755-8304 2697 ext 8004 E-mail: eksport@ Vitek.com.cn www.vitektabletpc.com Biuro ...
Skontaktuj się teraz

Aktualności

Czy Stany Zjednoczone zamierzają podzielić internet?

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo mówi, że chce „czystego” internetu.

Chce przez to powiedzieć, że chce usunąć chińskie wpływy i chińskie firmy z internetu w USA.

Jednak krytycy uważają, że wzmocni to niepokojący ruch w kierunku rozpadu globalnego internetu.

Tak zwany „splinternet” jest powszechnie używany w kontekście Chin, a ostatnio Rosji.

Chodzi o to, że nie ma nic nieodłącznego ani z góry określonego w tym, że internet jest globalny.

Dla rządów, które chcą kontrolować to, co ludzie widzą w Internecie, rozsądne jest przejęcie tego na własność.

Wielki Chiński Firewall jest najlepszym przykładem narodu, który stawia wokół siebie internetowy odpowiednik muru. W Chinach nie znajdziesz wyszukiwarki Google ani Facebooka.

Ludzie nie spodziewali się, że Stany Zjednoczone mogą pójść w ślady Chin.

Jednak krytycy uważają, że jest to następstwem czwartkowego oświadczenia pana Pompeo.

Pan Pompeo powiedział, że chce usunąć „niezaufane” aplikacje ze sklepów z aplikacjami mobilnymi w USA.

„Aplikacje z Chińskiej Republiki Ludowej zagrażają naszej prywatności, rozsyłają wirusy oraz szerzą propagandę i dezinformację” - powiedział.

Pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy, brzmiało: jakie są chińskie aplikacje, którym ufa pan Pompeo? Zakłada się, że mówi o WSZYSTKICH chińskich aplikacjach.

„To szokujące” - mówi Alan Woodward, ekspert ds. Bezpieczeństwa z University of Surrey. „To właśnie bałkanizacja internetu, która dzieje się na naszych oczach.

„Rząd Stanów Zjednoczonych przez długi czas krytykował inne kraje za kontrolowanie dostępu do Internetu… i teraz widzimy, że Amerykanie robią to samo”.

To może być lekka przesada. Powody, dla których pan Pompeo "oczyścił" amerykańską sieć chińskich firm, są zupełnie inne niż chęć autorytarnego rządu do kontrolowania tego, co się mówi w internecie.

Ale prawdą jest, że gdyby Pompeo podążał tą drogą, oznaczałoby to odwrócenie dziesięcioleci amerykańskiej polityki cybernetycznej.

Jeśli jest jeden kraj, który bronił wolnego internetu w oparciu o konstytucyjne zasady wolności słowa, to jest to Ameryka.

Administracja prezydenta Donalda Trumpa przyjęła jednak inne podejście, po części ze względu na uzasadnione obawy dotyczące bezpieczeństwa, jakie podnoszą niektóre chińskie firmy działające w USA.

Ostrzeżenie WeChat

Alex Stamos, były dyrektor ds. Bezpieczeństwa Facebooka, powiedział mi, że wielokrotnie wspominany TikTok to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o chińskie aplikacje, o które trzeba się martwić.

„TikTok nie jest nawet w mojej pierwszej dziesiątce”, powiedział mi.

Aplikacja, którą pan Stamos sugeruje, że USA powinny być bardziej ostrożne, to WeChat firmy Tencent.

„WeChat to jedna z najpopularniejszych aplikacji do przesyłania wiadomości na świecie… ludzie prowadzą firmy w We Chat, mają niezwykle poufne informacje”.

Pan Pompeo wskazał również WeChat jako potencjalny przyszły cel.

Trudno nie patrzeć na to przez pryzmat listopadowych wyborów w USA. Retoryka Trumpa nie ogranicza się do technologii.

Polityka czy postawa?

Czy jest to więc stanowisko polityczne - czy po prostu postawa?

Pan Trump może oczywiście przegrać również w listopadzie. Demokraci prawdopodobnie zajęliby bardziej umiarkowane stanowisko w sprawie chińskiej technologii.

Ale w obecnej postaci wizja Internetu w Stanach Zjednoczonych - w większości przypadków bez Chin - sprawia, że ​​Trump jest miejscem o wiele bardziej podzielonym.

Wielka ironia polega na tym, że internet wyglądałby wtedy bardziej jak wizja Chin.

Wystarczy spojrzeć na sam TikTok. Jeśli Microsoft kupi amerykańskie ramię, będą trzy TikToki.

TikTok w Chinach (zwany Douyin). Reszta świata TikTok. I TikTok w USA.

Czy to mógłby być model dla przyszłości internetu?